Z promilami na rowerze
Coraz większa liczba zatrzymywanych nietrzeźwych kierowców nie jest przestrogą dla kolejnych nieodpowiedzialnych. Tym razem w ręce policjantów z Mokotowa wpadło aż pięciu pijanych rowerzystów. Wszyscy mieli od ponad jednego do prawie dwóch promili alkoholu w organizmie. Rekordzistą okazał się 46-latek, który „wydmuchał” blisko 3 promile. Wszyscy mężczyźni będą tłumaczyć się niebawem przed warszawskim sądem. Grozi im kara nawet do roku więzienia.
Funkcjonariusze z Mokotowa zatrzymali wczoraj aż pięciu nietrzeźwych rowerzystów. Pierwszy wpadł 33-latek. Przed południem swoim zachowaniem zwrócił uwagę patrolu wydziału wywiadowczo-patrolowego. Mężczyzna miał wyraźne problemy z zapanowaniem nad swoim pojazdem. Nie mógł też utrzymać równowagi na rowerze. Nie tylko stworzył zagrożenie dla siebie, ale i dla innych użytkowników dróg. Kiedy tylko funkcjonariusze podeszli do Rafała Z. nie mieli żadnych wątpliwości, że mężczyzna jest pod wpływem alkoholu. Badanie potwierdziło, że w jego organizmie znajdowało się ponad 2,5 promila alkoholu. Do tego nieodpowiedzialny był poszukiwany przez podwarszawską prokuraturę.
O rok młodszy od poprzedniego zatrzymanego wpadł zaraz po 15:00. Maciej W. trzeźwiał w policyjnej celi po tym, jak urządzenie wykazało w jego organizmie prawie 2,5 promila alkoholu. Kolejnych dwóch kierowców wpadło w ręce o tej samej godzinie w ręce posterunkowego. Jechali „gęsiego” całą szerokością miejscowej ulicy. Mający dwa promile 31-letni Przemysław C. w kajdankach trafił do radiowozu. Nie wykonywał żadnych poleceń mundurowych, a jego agresja wzrastała z minuty na minutę. Jego losy podzielił jadący za nim 46-latek. Mariusz K. okazał się rekordzistą spośród wszystkich zatrzymanych na tej służbie. W organizmie miał blisko 3 promile alkoholu. Do tego wszystkiego próbował ucieczką ratować swojej wolności.
Najmniej alkoholu wypił zatrzymany nad ranem 23-latek. Mimo to odpowie za przestępstwo, jakiego się dopuścił. Sławomir K. w podróż wybrał się mając ponad 1,5 promila alkoholu. Za takie zachowanie kodeks karny przewiduje karę nawet do roku więzienia. O losach wszystkich zatrzymanych zadecyduje jednak sąd.
ea/ao