Niebezpieczni sąsiedzi
Do mieszkania sąsiadki wszedł przez okno, wspinając się po rusztowaniu. Gdy był już w środku zaczął ją wyzywać i grozić jej śmiercią. Kobieta natychmiast wezwała na miejsce policyjną załogę. W tym czasie mężczyzna uciekł. Funkcjonariusze zatrzymali sprawcę. Dzisiaj 50-letnim Ryszardem P. zajmą się wolscy śledczy. Kolejny agresywny sąsiad wpadł w ręce policjantów z z Ochoty. 69-letni Andrzeja P. przy pomocy metalowej rurki zniszczył drzwi wejściowe do mieszkania sąsiada. Groził, że zrobi mu krzywdę. Mężczyzna został zatrzymany. Noc spędził w policyjnym areszcie. Teraz grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
Po 22:00 wolscy policjanci zostali wezwani do mieszkania przy ul. Wolskiej. Na miejscu zastali kobietę. Z jej relacji wynikało, że sąsiad, wykorzystując postawione przed blokiem rusztowanie, wspiął się po nim i przez okno wszedł do jej mieszkania. Gdy znalazł się w środku zaczął obrażać kobietę, używając wulgarnych słów oraz grozić jej śmiercią. Z relacji świadków wynika, że podobne sytuacje miały już miejsce wcześniej. Policjanci zatrzymali sprawcę w jego mieszkaniu. 50-letni Ryszard P. noc spędził w izbie wytrzeźwień, we krwi miał 1,3 promila. Za przestępstwo, którego się dopuścił grozi do 2 lat więzienia.
Była 12.40 kiedy ochoccy policjanci zostali wezwani na ulicę Jasielską. Tam agresywny mężczyzna zniszczył drzwi wejściowe do mieszkania sąsiada. Po przybyciu na miejsce, na klatce schodowej funkcjonariusze zastali mężczyznę, który głośno krzyczał i metalową rurką uderzał w skrzynkę z licznikiem gazowym. Andrzej P. natychmiast został obezwładniony i zatrzymany. Z relacji poszkodowanego wynikało, że chwilę wcześniej, kiedy spotkał na klatce schodowej 69-latka ten wyzywał go, groził, że zrobi mu krzywdę. Kiedy zgłaszający w obawie o swoje życie zamknął się w mieszkaniu, napastnik zaczął uderzać w jego drzwi metalową rurką, w efekcie uszkadzając je.
Andrzej P. noc spędził w policyjnym areszcie. Już został przesłuchany, usłyszał zarzuty kierowania gróźb karalnych i zniszczenia drzwi, których wartość wyceniono na kwotę około 1000 złotych. Teraz grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
ea/eg/ew