Walczą z dilerami
Kryminalni z Mokotowa, walczący z narkotykowym procederem, zatrzymali czterech mężczyzn za posiadanie środków odurzających, w tym kupca i jego 20-letniego dostawcę. Podczas przeszukania miejsc pobytu podejrzanych, policjanci znaleźli kolejne zabronione prawem środki, a także amunicję do broni gazowej, atrapę pistoletu oraz kilkaset druków dyplomów i zaświadczeń. Wszyscy usłyszeli już zarzuty.
Pierwszy w ręce mokotowskich kryminalnych wpadł 23-letni mieszkaniec dzielnicy. Policjanci wiedzieli, że Sławomir Ł. zażywa środki odurzające i najprawdopodobniej przechowuje je w domu. Funkcjonariusze sprawdzili też pomieszczenia piwniczne użytkowane przez podejrzanego. Przypuszczali że trzyma tam przedmioty zabronione prawem.
Drzwi kryminalnym otworzył sam podejrzany. Od razu oświadczył, że nie posiada w domu nic, czego zabraniałoby prawo. Policjanci zaraz udowodnili mu kłamstwo. W jego pokoju, na półce regału znaleźli marihuanę i szklaną osmoloną lufkę. Do tego w mieszkaniu przechowywał atrapę pistoletu oraz amunicję, najprawdopodobniej do broni gazowej. Kolejną policjanci znaleźli w jego piwnicy. Tam też schowana była torebka z amfetaminą oraz kilkaset druków dyplomów oraz zaświadczeń. Śledczy sprawdzą, czy zatrzymany mógł przechowywać amunicję w domu oraz czy przedmiot przypominający broń oraz znalezione dokumenty mogły być użyte przez 23-latka do celów przestępczych. Sławomir Ł. usłyszał już pierwsze zarzuty, niewykluczone, że kolejne zostaną mu ogłoszone niebawem. Może mu teraz grozić nawet do 3 lat więzienia.
Na takie samo zagrożenie karne naraził się sąsiad 23-latka, do którego zapukali kolejni kryminalni. Ten jednak od razu wyjął z kieszeni marihuanę. Więcej narkotyków nie znaleziono w jego domu. Te, które oddał pozwoliły na to, aby nie czuł się bezkarny. Śledczy i jemu przedstawili zarzut posiadania narkotyków.
Kolejny z mężczyzn wpadł w ręce policjantów późnym wieczorem. Kryminalni podejrzewali 21-latka o posiadanie narkotyków. Wiedzieli też, u kogo kilkakrotnie się zaopatrywał, ale czekali na odpowiedni moment, aby zatrzymać 20-letniego dilera. Michał P. miał przy sobie dopiero co zakupioną marihuanę. Kolejną miał schowaną w biurku swojego pokoju. Prosto z parku trafił do policyjnej celi. Po kilkunastu minutach dołączył do niego i jego dostawca.
Marcin A. wpadł w miejscu, w którym udostępnial i sprzedawał narkotyki. 20-latek twierdził, że nie ma żadnych zabronionych prawem środków, ale kryminalni nie dali wiary jego przekonaniom. Znaleźli marihuanę ukrytą w jego bieliźnie. Wtedy też wzrosła agresja młodego mężczyzny. Za posiadanie środków odurzających i kilkakrotną sprzedaż tłumaczył się prokuratorowi. Marcin A. naraził się na karę nawet do 3 lat więzienia. O jego losach zadecyduje sąd.
ea/ao